Meble na wymiar również w Hamburgu

Andrzej jest młodszym bratem Marka. Od małego miał zacięcie biznesowe. Jako mały
chłopak dorabiał sobie pomagając wujkowi przy sprzedaży odzieży. W okresie PRL jak każdy marzył, żeby wyrwać się z kraju i osiągnąć sukces w biznesie na zachodzie.

Po ukończeniu szkoły średniej pracował w fabryce. Był też zaangażowanym działaczem partyjnym. Kiedy miał 23 lata ożenił się z koleżanką z liceum. Ze względu na zaangażowanie przeciwko ówczesnej władzy został zmuszony do opuszczenia kraju. Wraz z żoną wyjechał do Niemiec.

Dostał mieszkanie z innymi uchodźcami i tak w ciężkich warunkach musiał sobie radzić. Został zatrudniony w firmie kurierskiej. Jeździł po Hamburgu i rozwoził paczki. Po kilku latach pracy, gdy już nauczył się trochę języka niemieckiego udało mu się dostać pracę w biurze nieruchomości.

Pracował początkowo na recepcji, by po roku zmienić stanowisko na pośrednika w obrocie nieruchomościami. Udało się wreszcie znaleźć i wynająć samodzielnie
małe dwupokojowe mieszkanie. Po roku pracy na nowym stanowisku jego żona urodziła syna. Andrzej dalej rozwijał swoje umiejętności przy sprzedaży nieruchomości.

Początkowo zajmował się wynajmem, by z biegiem czasu zająć się sprzedażą. Po 3 latach awansował na stanowisko starszego doradcy. Wiązało się to ze sprzedawaniem mieszkań z wyższej półki. W tym czasie poznał pewnego amerykańskiego przedsiębiorce, który kupił w Hamburgu mieszkanie. Znajomość z Amerykaninem zaczęła się pogłębiać.  Pewnego dnia John zaproponował Andrzejowi prace w Stanach Zjednoczonych w jego firmie. Miał zajmować się tam sprzedażą nieruchomości podobnie jak w obecnej pracy.

Mimo lepszej pensji Andrzej musiałby zaczynać od podstaw. Propozycja wymagała przemyślenia. Po kilku tygodniach wraz z żoną zdecydowali się przyjąć propozycję Johna. Przenieśli się na przedmieścia Los Angeles. Andrzej zaczynał od sprzedaży tanich mieszkań w murzyńskich dzielnicach. Praca ze spontanicznymi i lekkomyślnymi murzynami nie byłą łatwa. Andrzej musiał nauczyć się cierpliwości i spokoju. To był ciężki kawałek chleba. Jednak po ciężkiej pracy mógł spędzać przyjemne chwile na słonecznych plażach Malibu. W Los Angeles spotkał się z przemocą z użyciem broni. Po kilku latach harówki został przeniesiony do działu sprzedaży mieszkań z wyższej półki. W tym czasie urodziła mu się córka. Krótko potem John zaproponował mu prace w branży deweloperskiej. Zajmował się urzędowymi sprawami, m.in. załatwiał pozwolenia na budowe domów. Po kilku kolejnych latach zaczęli tęsknić za Polską. W międzyczasie odwiedzili kraj zaledwie 3 razy. Po długich rozmowach z żoną zdecydowali się wrócić na stare lata do kraju. Na imprezę właściciela Martom Meble przybyło wielu gości, pracownicy firmy, rodzina i kontrahenci. Konrad zaprosił kilku wpływowych kolegów ze stołu pokerowego. Dzięki temu Marek mógł poznać nowe osoby i pogłębiać dotychczasowe relacje z przyjaciółmi. Ale jak to bywa na imprezach gdzie do kieliszków rozlewany jest alkohol, niektórzy goście potrafią mocno przesadzić. Znany z tego był Konrad. Nie obyło się więc bez incydentów.

Wstawiony Konrad zaczął podrywać żonę jednego z pracowników firmy. Doszło do sprzeczki słownej i szarpaniny. Jednak ochrona czuwała nad bezpieczeństwem gości i Konrad musiał opuścić imprezę. W międzyczasie Andrzej miał okazję porozmawiać z Markiem o swoich planach życiowych w Polsce. Zdecydował, że rozpocznie pracę w agencji nieruchomości w Gdańsku, a nadwyżki finansowe ulokuje w jakichś inwestycjach, zanim znajdzie jakieś okazje biznesowe. Właściciel Martom Meble był bardzo zadowolony z powrotu brata do kraju. Wiele lat się nie widzieli i stwierdził, że teraz będzie można nadrobić stracone lata rozłąki. Tymczasem sprawa sądowa Michała pomału szła do przodu. Trwały przesłuchania świadków i oskarżonych. Sprawa jednak nie była łatwa. Trzeba było udowodnić, że za podpalenia winę
ponosi firma ubezpieczeniowa, a nie sam jej pracownik jako osoba fizyczna. Michał miał jednak oko do prawników i uważał, że ma odpowiednią osobę, aby wygrać sprawę i otrzymać sowite odszkodowanie.

Meble na wymiar oraz na zamówienie od producenta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *